Canon EOS 5D Mark IV

Canon EOS 5D Mark IV (© Krzysztof Basel)

Canon EOS 5D Mark IV - test trybu filmowego

Ponieważ to mój pierwszy tekst na Fotoblogii, wypadałoby się przywitać. Nazywam się Amadeusz Andrzejewski i nie jestem fotografem. Co nie przeszkadza mi w regularnym użytkowaniu aparatów fotograficznych, a konkretniej ich trybu filmowego. I to najczęściej w tym kontekście będę tu zabierał głos. Zacznę "z grubej rury", czyli od testu trybu filmowego w lustrzance Canon EOS 5D Mark IV. Jeśli się spodoba, to po więcej testów i tekstów zapraszam tutaj oraz na moje "macierzyste" VideoDSLR.pl.

Canon EOS 5D Mark IV — test lustrzanki dla profesjonalistów

Czy nowa pełnoklatkowa lustrzanka Canon EOS 5D Mark IV poradzi sobie z legendą poprzedników i zaoferuje możliwości, które realnie zachęcą…

Gdy Canon EOS 5D Mark IV ujrzał światło dzienne, reakcje były mieszane. Fotografowie w większości byli zadowoleni, przynajmniej póki nie poznali ceny. Filmowcy nieco mniej, bo choć pod maskę nowej lustrzanki trafiło w końcu 4K, to zabrakło funkcji takich, jak logarytmiczny profil obrazu czy kodek 4K generujący rozsądnej objętości pliki. To jednak nie powód, by tego modelu nie przetestować. Specyfikacja jaka jest — każdy sobie może przeczytać. Skupmy się zatem na analizie, co w obrębie tej specyfikacji zrobiono dobrze, a co niekoniecznie.

Canon EOS 5D Mark IV
ProducentCanon
RodzinaCanon EOS 5D
RodzajLustrzanka cyfrowa
BagnetCanon EF
Karty pamięciCF + SD/SDHC/SDXC (UHS-I)
Data premiery2016 r.
Cena w dniu premiery18 069 zł (korpus)
Matryca
Maksymalna rozdzielczość6720 x 4480
Liczba pikseli30 Mpix
Rozmiar matycyPełna klatka (36 x 24 mm)
Rodzaj matrycyCMOS
Czułość ISOAuto, 100–32000 rozszerzalne do 50–102400)
ProcesorDIGIC 6+
Optyka
Autofokus61 punktów
Tryby AFdetekcja kontrastu (sensor), detekcja fazy, wielopunktowy, centralny,śledzenie, pojedynczy, ciągły, dotykowy, rozpoznawanie twarzy, live view
Pomiar światłamatrycowy, centralnie ważony, punktowy, miejscowy
Fotografia
Formaty zapisuRAW
Minimalny czas naświetlania1/8000 s
Maksymalny czas naświetlania30 s
Korekta ekspozycji±5
Zdjęcia seryjne7.0 kl./s
Filmy
Formaty zapisuMPEG-4, Motion JPEG
Rozdzielczość filmów4096 x 2160 (29.97p, 24p, 23.98p), 1920 x 1080 (59.94p, 29.97p, 24p, 23.98p), 1280 x 720 (119.9p)
Wyświetlacz i wizjer
Rozmiar wyświetlacza3.2 cali
Ilość pikseli1620000 mln pikseli
Ekran dotykowytak
Rodzaj wizjeraOptyczny
Pokrycie kadru100 %
Powiększenie wizjera0.71 x
Lampa błyskowa
Wbudowana lampa błyskowanie
Gorąca stopkatak
Łączność
USBUSB 3.0
HDMItak (mini HDMI)
WiFi802.11b/g/n
NFCtak
Gniazdo mikrofonutak
Gniazdo słuchawektak
Dodatkowe informacje
Rodzaj bateriiLP-E6N Li-Ion
Wymiary151 x 116 x 76 mm
Waga890 g
Uszczelnieniatak


Aparat do testów udostępnił Canon Polska. Materiał testowy został przygotowany podczas imprezy Video Party 2016. Urządzenie, które wykorzystałem do pomiaru rolling shuttera udostępnił Ryszard Krótki. A przed kamerą wystąpiła Kaja.

Budowa i ergonomia

Obudowa nowej "piątki" to kawał pancernego klocka. Niby w porównaniu z dowolną "porządną" kamerą nadal jest ona malutka, ale w stosunku do bezlusterkowców trudno odmówić jej wrażenia solidniejszej. I lepiej leży w ręce. Wszystko to w połączeniu z uszczelnieniami robi dobre pierwsze wrażenie.

Jeśli chodzi o rozkład przycisków, to każdy kto kiedykolwiek pracował na sprzęcie Canona odnajdzie się bez problemu. Do dyspozycji mamy klasyczne dwa kółka sterujące, dodatkowe tylne koło nastaw, joystick i tonę przycisków. Wszystko czego potrzeba do pracy jest "pod palcem". W praktyce zabrakło mi tylko jednej rzeczy, która, paradoksalnie była lepiej rozwiązana na przykład w pierwszym 7D. Chodzi o przycisk powiększenia środka kadru, który z jakiegoś powodu znalazł się po lewej stronie ekranu. Gdyby nie on, cały aparat dałoby się obsłużyć prawą ręką, bez odrywania lewej od obiektywu.

Menu

Menu w 5D Mark IV podzielono na kilka głównych kategorii, a w ich obrębie na zakładki. Wszystkie potrzebne rzeczy są pod ręką i większych problemów z połapaniem się nie ma, choć przydałaby się po prostu osobna sekcja z nastawami filmowymi. Osoby przesiadające się ze starszych modeli ucieszą się z obecności interwałometru.

Zobacz również: Wideotest Sony NEX-6

Wizjer i ekran

Wizjer jest optyczny, więc w filmie nie ma zastosowania. Oczywiście można sobie przezeń spojrzeć zanim w ogóle włączymy aparat i ustawić kadr nie marnując prądu. Niemniej w porównaniu z tym co oferuje filmowcowi wizjer elektroniczny, uznajmy po prostu przez grzeczność, że w 5D Mark IV wizjera nie ma.

Ekran ma przyzwoitą rozdzielczość i dobrze odwzorowuje kolory. Ostrzyć na nim w 4K bez focus peakingu bym się nie odważył, ale nie miałem jeszcze w rękach aparatu, gdzie byłoby inaczej, więc trudno uznać to za realną wadę. Do mechanizmu dotykowego też nie mam zastrzeżeń — działa tak jak powinien. Za to peaking czasem jednak by się przydał, nie wszystkie obiektywy mają autofokus…

Wada jest jedna, ale dość fundamentalna — ekran jest nieruchomy. Każdy kto choć raz musiał położyć się w błocie, żeby nagrać ujęcie z żabiej perspektywy wie, jak bardzo potrafi być to uciążliwe. Skoro Pentax mógł w "pancernym" i "niezniszczalnym" K-1 dać ruchomy ekran, to dla takiej polityki Canona nie ma w tej kwestii żadnego usprawiedliwienia. Nawet jeśli aparat jest dedykowany dla fotografów, to i oni doceniliby możliwość robienia zdjęć np. znad głowy, korzystając z autofokusu Dual Pixel.

Bateria

Ze względu na krótki czas, jaki miałem na wszystkie testy, nie było kiedy zrobić pomiaru wydajności nagrywania na jednej baterii. Orientacyjnie jednak mogę napisać, że jest on rozsądny. Może nie tak monstrualny jak na przykład w GH4, ale też nie tak zły jak w bezlusterkowcach Sony. Ot, środek stawki. Problemów z przegrzewaniem się czegokolwiek nie stwierdzono.

Autofokus

Wspominałem już o tym przy okazji testów Sony A6300 i A6500 - układy w obu tych aparatach są dobre, ale Dual Pixel CMOS AF w 5D Mark IV w moim odczuciu jest minimalnie lepszy. Przewagę najbardziej odczułem przy ujęciach gdy filmowany obiekt zbliża się lub oddala od kamery. Każdy, kto kiedykolwiek próbował ostrzyć manualnie wie, że są to najtrudniejsze sytuacje.

Dodajmy też, że wszystkie testy wykonałem na domyślnych ustawieniach autofokusu, bo menu z jego konfiguracją jest tak skomplikowane, że samo rozpracowanie go zajęłoby mi więcej niż miałem czasu na cały test. Jednym słowem — zapewne mogłoby być jeszcze lepiej. Do tego, o ile w Sony test przeprowadzałem tylko na systemowym 28 mm f/2, o tyle Canona używałem z Sigmą 18–35 mm f/1.8 (w trybie 4K) oraz Canonem 50 mm f/1.8 STM. Z Sigmą autofokus był nieco wolniejszy, ale nadal działał bardzo dobrze.

Wszystko to powoduje, że umieszczenie przycisku powiększenia środka kadru, brak peakingu oraz rozdzielczość ekranu tak naprawdę nie przeszkadzają. Przeszkadzałyby, gdybym częściej ostrzył manualnie. Ale skoro autofokus działa na tyle dobrze, że można mu zaufać, to w zasadzie po co? Do manualnej pracy uciekałem się tylko przy scenkach testowych, gdzie chciałem mieć "200% pewności", że ostrość jest idealnie na tablicy.

Szczegółowość obrazu i szum

Do tej pory niniejszy test był dość pozytywny. Teraz niestety przyjdzie mi nieco zmienić ton. Mówiąc krótko — w 4K jest źle. Szumu jest dużo i jest on brzydki i kolorowy. Co ciekawe, na tych samych ustawieniach obraz w HD szumi mniej, a szum nie ma kolorowych zafarbów. Wszystko to powoduje, że o ile w HD wartość ISO 6400 można uznać za granicznie akceptowalną, o tyle w 4K trudno ją tak nazwać.

Jeśli chodzi o szczegółowość obrazu, to ta w 4K jest typowa dla urządzeń korzystających z wycinka matrycy o rozdzielczości równej UHD czy 4K. Lepiej będzie to widać, gdy opublikuję kilka kolejnych zaległych testów, ale dwa zdania mogę napisać już teraz. W dużym skrócie — Panasonic G7, Nikon D500 i Sony A7s II są w tej kwestii bardzo podobne. Na plus w UHD/4K odstają Sony A6300 i A6500, które odcztują ponad 20 megapikseli i dopiero to skalują w dół.

A skoro już jesteśmy przy odczycie 4K ze środkowego wycinka matrycy — w 2014 było to akceptowalne rozwiązanie. Dziś — nie jest. Można je wybaczyć aparatom Panasonika, gdzie wynikający z tego dodatkowy crop to 1,2x. Poza tym są one kilkukrotnie tańsze. Użycie we flagowcu jakim jest 5D Mark IV odczytu z wycinka matrycy powodującego cropa o wartości 1,7x jest nieakceptowalne. Byłoby, gdyby oprócz niego był też tryb odczytu z całej wielkości matrycy. Ale tego niestety zabrakło.

Po przejściu na HD pojawia się nieco mory i aliasingu. Jest lepiej niż w A6300 / A6500, ale nadal sporo gorzej niż w stanowiącym wzorzec dobrego HD A7s. Plus dla Canona 5D Mark IV za jednorodne zachowanie w 25 i 50 klatkach na sekundę — poziom szumów i szczegółowość w obu trybach są identyczne.

Rolling Shutter

Jak w każdym aparacie filmującym w 4K — w tymże 4K rolling shutter jest większy, w HD mniejszy. Podobnie jak poprzednio, w przypadku HD nie ma różnicy między nagrywaniem w 25, a w 50 klatkach na sekundę. Wartości bezwzględne przedstawiają się następująco:

  • 4K — 31,9 ms
  • HD (25 i 50 kl/sek) - 16,7 ms

Jak przedstawiają się te wyniki na tle konkurencji? Ten uzyskiwany w 4K jest dość słaby, choć nadal minimalnie lepszy niż monstrualna wartość osiągana przez Sony A6300 i A6500. Gdybyśmy chcieli być totalnie obiektywni, to należałoby wziąć poprawkę na fakt, że 5D Mark IV filmuje w 4K DCI (4096 x 2160). Ma zatem do odczytania więcej pikseli niż konkurencja pracująca w 4K UHD (3840 x 2160). Gdyby z tą samą prędkością filmował w Ultra HD, wynik wyniósłby 29,9 ms. Niestety nie filmuje, więc wyliczenie to nie ma żadnego praktycznego sensu.

Wynik w HD jest natomiast rozsądny i lokuje nowego Canona w okolicach środka stawki. W ramach porównania z już "przerobionymi" testami — wartość ta jest wyższa niż te w Sony A6300 / 6500, ale tam jest to okupione naprawdę kiepskiej jakości obrazem HD. Canon poszedł w tej kwestii na rozsądniejszy kompromis.

Profile obrazu

Nie ma co owijać w bawełnę — brak dedykowanych filmowych profili w aparacie za 15 tysięcy to już nie segmentacja produktów — to bandytyzm. Sytuację ratują zewnętrzne profile obrazu autorstwa entuzjastów z różnych części świata. Ale sam fakt, że cokolwiek w tej kwestii trzeba ratować jest przykry.

Kodeki

Tak jak już kilkakrotnie dotychczas, napisać mogę jedno - w HD jest dobrze, w 4K źle. Dostępny w tym ostatnim trybie (jako jedyna możliwa opcja) Motion JPEG to jakaś pomyłka. Pliki są monstrualne, a przełożenia na jakąś specjalną jakość (mimo zapisu w 4:2:2) z tego powodu nie widać. Wymagają ogromnych i szybkich kart. Do tego mimo swojej prostoty i wiekowości, kodek ten wcale nie jest jakoś specjalnie "lekki" dla programów montażowych.

Nie ma więc żadnych argumentów za jego użyciem. Może poza tym, żeby uniknąć przegrzewania. Tyle tylko, że mniejsze aparaty Panasonika też nie mają z nim problemu, a są w stanie zaoferować użytkownikowi lepsze kodeki. Zresztą co tam aparaty, nawet mój smartfon umie nagrać 4K DCI w h.264…

Jeśli chodzi o HD, to zapis odbywa się w dobrze znanym użytkownikom Canona kodeku h.264 (4:2:0, 8 bitów) w wersjach IPB i All-I. Liczy on sobie kilka lat, ale do większości zastosowań w zupełności wystarcza i nie ma tu na co narzekać. A przy tym mniej się odbija czkawką karcie pamięci i komputerowi. Naprawdę trudno mi zrozumieć, czemu nie możemy w nim zapisywać materiału 4K.

Podsumowanie

8 lat temu Canon EOS 5D Mark II sprawił, że filmowcy pokochali Canona. Niestety Canon uparcie pokochać ich nie chce, a w każdym razie nie tych mniej zamożnych. Bo jeśli portfel pozwala nam na zakup C300 Mark II, to dostaniemy naprawdę świetny sprzęt filmowy. 5D Mark IV takim sprzętem niestety nie jest.

To aparat. Bardzo dobrze wykonany i ergonomiczny, ale jednak aparat fotograficzny. Aparat, którego użytkownik może chcieć czasem nagrywać filmy, ale jednak przez większość czasu będzie nim robił (bardzo dobre jakościowo) zdjęcia. Będą to filmy w niezłej jakości, szczególnie te w HD. Świetny autofokus sprawi, że nasz filmujący od święta fotograf bez problemu zapanuje nad ostrością, a brak C-Loga oszczędzi mu konieczności uczenia się korekcji barwnej. Tryb 4K może on potraktować jako wariant fotograficznego trybu seryjnego. Nawet używany tam kodek ma znajomo brzmiące "JPEG" w nazwie.

Osoby potrzebujące bardziej filmowo zorientowanego sprzętu raczej się na 5D Mark IV nie zdecydują. W tej cenie jest kilka innych lepiej filmujących produktów konkurencji do wyboru.

I w zasadzie tyle. Nie jestem zresztą jakoś specjalnie zawiedziony, mniej więcej tego się spodziewałem patrząc na specyfikację 5D Mark IV w dniu premiery. Jako filmowiec pracujący praktycznie na co dzień w 4K nie jestem oczywiście zachwycony takim obrotem sprawy, ale patrząc z szerszej perspektywy można taką politykę firmy zrozumieć. Nawet jeśli się z nią nie zgadzam.

Źródło: VideoDSLR

Zobacz więcej artykułów z serii: Testy lustrzanek

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Canon EOS M5 - test bezlusterkowca, na którego długo czekaliśmy Fujifilm 56 mm f/1.2 APD – prawie test, czyli kadrów kilka z nowej portretówki Sigma 12-24 mm f/4 DG HSM ART – jeśli nie rekord, to co? [test] Nikon D5600 - test lustrzanki z Wi-Fi i Bluetooth dla entuzjastów fotografii Taka mała, taka duża – dwie kulowe głowice Vanguarda [test] Olympus OM-D E-M1 Mark II - najszybszy na rynku [test] Panasonic Lumix GH5 to marzenie filmowców i technologiczny pokaz siły. Nasze pierwsze wrażenia Test Fotoksiążki od Saal Digital Olympus M. Zuiko Digital 12-100 mm f/4 IS PRO - uniwersalny profesjonalista [recenzja] Voigtländer VM 50 mm f/1.1 Nokton - bardzo jasna pięćdziesiątka, która kreuje własną rzeczywistość [test] Lomo'Instant Wide – sensowny współczesny aparat natychmiastowy czy kolejny hipsterski wymysł? Panasonic Lumix G80 jest bliziutko ideału [test] Lexar Workflow, czyli jak sobie poradzić z powodzią zdjęć (test) Stroppa – nowa marka pasków premium. Jak sprawują się w praktyce? Crumpler The Base Park - praktyczny plecak dla cyfrowych nomadów z aparatem Olympus M. Zuiko Digital 25 mm f/1.2 PRO - prawdziwa portretówka [recenzja] Nowoczesny ekosystem fotograficzny Canona. Sprawdzamy, jak działa w praktyce Wkłady Fujifilm instax mini Monochrome to gratka dla sentymentalnego minimalisty Canon EOS 5D Mark IV - test lustrzanki dla profesjonalistów Peak Design Everyday Backpack 30L – codzienny plecak do profesjonalnego użytku [recenzja] Vanguard VEO 235AB - statyw na lekko [test] Nikon D3400 - test lustrzanki dla każdego DJI Mavic Pro - pierwsze wrażenia, zdjęcia i filmy z polskiej premiery „kieszonkowego” drona Karty SD UHS-II kontra UHS-I. Czy warto dopłacić? [test]

Popularne w tym tygodniu:

Samsung Galaxy S8, S7 oraz iPhone 7. Który robi lepsze zdjęcia? Sony A9 - pierwsze wrażenia po premierze. Czy bezlusterkowiec dorówna profesjonalnym lustrzankom? Sony A9 - pierwsze zdjęcia z profesjonalnego bezlusterkowca, który ma prędkość aż 20 kl./s Niewielki może bardzo dużo! Voigtländer Nokton 50 mm f/1,5 Philips Brilliance 275P - fotograficzne 27 cali w rozdzielczości 5K [test] Panasonic Lumix GX800 - Mikro Cztery Trzecie w pełnym tego słowa znaczeniu [test]